Dziewięć tygodni krwi i chwały
Powstanie Warszawskie 1944 dzień po dniu.




26 września 1944 - 57 dzień Powstania
wtorek

imieniny Kosmy, Damiana
wsch. sł. 6.44; zach. sł. 18.42; śr. temp. powietrza 10°C
zachmurzenie duże, opady deszczu; stan wody w Wiśle 49 cm




          Atak Niemców koncentruje się na Mokotowie, w pozostałych dzielnicach panuje względny spokój.
          Zmasowany szturm nieprzyjacielski doprowadza do rozbicia sił powstańczych na Mokotowie, których straty przekraczają już 70 procent. Obrońcy ściśnięci zostają w obszarze między Kazimierzowską, Ursynowską, Puławską i Różaną.
          W godzinach popołudniowych podczas lokalnego zawieszenia broni, opuszcza Mokotów około 9.000 osób spośród ludności cywilnej.
          Ppłk Józef Rokicki "Karol" nie otrzymawszy odpowiedzi na depeszę z prośbą o zezwolenie na ewakuacje Mokotowa zaczyna wycofywać kanałami oddziały do Śródmieścia.
          Rozpoczyna się ewakuacja kanałami. Jako pierwsi do włazu na ul. Wiktorskiej wchodzą ranni żołnierze z oddziału "Radosława", którzy trzy dni temu przyszli na Mokotów z Powiśla Czerniakowskiego.
          Wkrótce okazuje się, że kanał pod Wiktorską jest zasypany, wyszukuje się więc nową podziemną drogę odwrotu.
          W nocy z 26 na 27 września włazem przy ul. Szustra schodzą do kanału przeznaczone do ewakuacji oddziały oraz dowództwo i sztab Mokotowa. Nie wszyscy dochodzą do Śródmieścia. Niemcy wrzucają do kanału granaty z gazem, karbid i inne trujące chemikalia. Piętrzą też wodę w kanale.
          Gen. "Monter" nie uznając tej decyzji nakazuje "Karolowi" powrót i dalszą obronę Mokotowa, jednak "Karol" nie jest w stanie wykonać tego rozkazu.

          Niemcy rozstrzeliwują prawie 100 powstańców wychodzących z kanału przy ul. Chocimskiej na Mokotowie.

          W Śródmieściu na ul. Łuckiej dochodzi do pierwszego spotkania powstańców z parlamentariuszami niemieckimi na temat rokowań kapitulacyjnych.








opracował: Maciej Janaszek-Seydlitz



Copyright © 2008 Maciej Janaszek-Seydlitz. Wszelkie prawa zastrzeżone.