Powstanie warszawskie w tekstach kultury

          Każdy współczesny człowiek czy tego chce, czy też nie, w mniejszym lub w większym stopniu uczestniczy w życiu kulturalnym własnego narodu. Poprzez kulturę należy rozumieć całokształt materialnego i duchowego dorobku ludzkości, a także przyjęte wartości, zasady i normy przekazywane z pokolenia na pokolenie. Współcześnie u końca pierwszej dekady XXI wieku jesteśmy zalewani jednym z rodzajów kultury tak zwaną kulturą masową czy komercyjną. Kultura ta ma destruktywny wpływ na kulturę narodowa i ludową, jednakże nie jesteśmy w stanie zatrzymać fali masowości, która przetacza się przez nasze życie. Jako naród tkwimy w naszej narodowej kulturze, jesteśmy jakby w nią wpisani, jest ona jednym z elementów naszej narodowej świadomości. Wytworem kultury są jej teksty - pojęcie obejmujące różnorakie dziedziny artystyczne począwszy od literatury, poprzez rzeźbę, malarstwo, muzykę, teatr, aż po film.
          Tematu powstania warszawskiego nie mogło zabraknąć w tekstach kultury. Chciałabym skupić się na muzyce i filmie - jako dwóch najbardziej bliskich współczesnemu odbiorcy tekstach kultury.
          W czasie 63 dni walk powstańczych powstały jedne z najpiękniejszych pieśni patriotycznych, niektóre z nich śpiewane do dziś, szkoda tylko, że podczas szkolnych akademii, czy uroczystości związanych z wydarzeniami II wojny światowej, bo przecież w tych tekstach, często nieskomplikowanych, prostych, przemawiających do odbiorcy zawiera się tyle prawd o honorze, walce, braterstwie, miłości czy Bogu. Jak pisze Małgorzata Piekarska - "Powstanie Warszawskie to nie tylko walka. To także piosenka, która niejednokrotnie do tej walki zagrzewała. Nie ma chyba warszawiaka, który nie znałby minimum jednej piosenki z okresu Powstania Warszawskiego. Ich teksty nie tylko zagrzewają do walki, często obrazują zmagania powstańczych walk, a nawet opisują konkretne postaci, czy sytuacje. Wielokrotnie to piosenka najgłębiej zapada w pamięć przedstawicielom młodego pokolenia." [14]
          Pierwsze śpiewane przez Powstańców piosenki, to były pieśni historyczne - jak "Warszawianka", czy też pieśni legionowe z czasów zaborów, czy I wojny światowej. Nie brakowało również tych, które śpiewali żołnierze września 1939 roku, między innymi "Serce w plecaku". Przed 1 sierpnia 1944 roku powstało kilka piosenek, które później śpiewane były przez Powstańców. Wśród nich należy przywołać takie utwory jak: "Naprzód do boju żołnierze", "Szturmówka" ze słowami Stanisława Ryszarda Dobrowolskiego, "Hej chłopcy, bagnet na broń", "Natalia" czy "Dorota" skomponowana przez Jerzego Dergiela pseudonim "Juda", żołnierza Szarych Szeregów, a po wojnie reżysera i aktora warszawskiego teatru lalki aktora "Baj".
          Jedną z najbardziej kojarzonych z Powstaniem piosenek jest "Hej chłopcy bagnet na broń". Autorką i kompozytorką była "Danuta" - Krystyna Krahelska. [8] Narodzinom piosenki patronował Mokotów oraz organizacja wchodząca w czasie Powstania w skład pułku "Baszta", do której należała także "Danuta". Jak podaje o narodzinach wyżej wspomnianej piosenki, siostra Krystyny Krahelskiej - Halina Krahelska w książce "Opowieść o zwyczajnej dziewczynie" - "do Pieszej Woli, gdzie Krystyna okresowo mieszkała wraz z rodzicami, w grudniu 1942 r. z okazji świąt Bożego Narodzenia przyjechał z Warszawy "Andrzej Czarny" - czyli Witold Krassowski. Zlecił od batalionu "Baszta" napisanie specjalnie dla nich piosenki - takiej, z którą będą mogli wyruszyć do walki. (...) Nasza piosenka musi być naprawdę nasza, to znaczy taka, żeby się ją śpiewało tu, na polskiej ziemi". [9]
          2 stycznia 1943 roku Krystyna Krahelska ukończyła zamówienie. W drugiej połowie lutego utwór "Hej, chłopcy, bagnet na broń" został zaprezentowany na specjalnym koncercie piosenek dla harcerzy z "Baszty" w Warszawie przy ulicy Czarnieckiego na Żoliborzu. Zdobył niezwykłą popularność, szczególnie wśród członków "Szarych Szeregów" w Grupach Szturmowych batalionu "Zośka". Pieśń Krahelskiej - jej proste pełne patriotyzmu słowa - "hej chłopcy, bagnet na broń, długa droga, daleka przed nami. Mocne serca a w ręku karabin. Granaty w dłoniach i bagnet na broni!" [13] - zagrzewała do walki wiele powstańczych ugrupowań.
          Na początku powstania powstał nowy tekst do znanej melodii "Marsza lotników". "Marsz lotników", znany również jako "Lotnik skrzydlaty władca świata", został napisany w latach międzywojennych. Słowa marszu, do melodii z czasów Insurekcji Kościuszkowskiej opracowanej przez pilota Stanisława Latwisa, napisała w 1930 r. Aleksandra Agnieszka Zasuszanka. Nową piosenkę napisał Bronisław Lewandowski pseudonim "Zbyszek" - organizujący wśród powstańców Żoliborza, w chwilach wolnych od walki, imprezy o charakterze kulturalnym. Tak powstał "Marsz Żoliborza" - "piosenka powstała na Żoliborzu w kilka dni po wybuchu Powstania. Patronowało jej zgrupowanie "Żaglowiec", którym dowodził płk "Żywiciel". 9 sierpnia 1944 roku zgrupowanie to otrzymało oficjalną nazwę "Dzieci Warszawy"". [16]. To dzięki tej pieśni można dowiedzieć się tak prostych rzeczy, że nie wszyscy powstańcy byli uzbrojeni i nie wszyscy mieli umundurowanie "bez hełmów nasza skroń. Niech pęknie pocisk oń. Bo nasza wola to jest najwspanialsza polska broń." [16]
          Hymn miało też Śródmieście, choć oficjalnie nigdy nie został tak określony. Powstał w pierwszym tygodniu powstania, najprawdopodobniej 7 sierpnia. Autorem słów "Znów walczy dzielna stolica" był Eugeniusz Żytomirski, natomiast melodii - Zbigniew Krakowski. Tak brzmiały słowa tej piosenki, która w sierpniowe, krwawe dni zagrzewała dzielnych powstańców do walki:

          I znów walczy dzielna stolica,
          Znów spowiły ją łuny i dym
          I na krwią zbroczonych ulicach
          Znów wolności rozlega się hymn!

          Choć mundury nie zdobią nam ramion,
          Choć nie każdy z nas ma broń -
          Cała ludność Warszawy jest z nami,
          Każdy Polak podaje nam dłoń!

          To my - walcząca Warszawa,
          Złączona ofiarą krwi...
          Nasz cel - to honor i sława,
          Potęga przyszłych dni!

          Nieznane jest nam słowo "trwoga",
          Nie zgnębi nas zdradziecki wróg!
          Kto żyw, ten z nami, na wroga!
          Tak nam dopomóż Bóg!
[16]

          W wielu piosenkach powstańczych jednym z powracających motywów jest Bóg i jego opieka nad zniewolonym narodem, nad miastem obracanym z godziny na godzinę w zgliszcza i popioły. W cytowanym "Marszu Śródmieścia" powraca dobrze już znana fraza z "Roty" Marii Konopnickiej - "(...) Tak nam dopomóż Bóg." [7]
          Jednak najbardziej znanym powstańczym Marszem jest "Marsz Mokotowa". Powstał niemalże na kolanie. Słowa napisał "kpr. pchor. "Karnisz" - Mirosław Jezierski, żołnierz 2 plutonu WSOP (Wewnętrzna Służba Ochrony Powstania) na kwaterze oddziału przy ulicy Goszczyńskiego na Mokotowie. Jednostka ta wchodziła w skład pułku Armii Krajowej "Baszta". Twórcą muzyki był ppor. "Krzysztof" - Jan Markowski." [16] Pieśń powstała 20 sierpnia 1944 roku. Świadczy o tym chociażby fragment "nam przecież te noce sierpniowe." [13] Od 1996 roku rozbrzmiewa codziennie o godzinie siedemnastej z wieży zegarowej domku Gotyckiego przy ulicy Puławskiej 59. "Ten pierwszy marsz, ma dziwną moc. Tak w piersiach gra aż braknie tchu. Czy w słońca żar, czy w chłodną noc. Prowadzi nas pod ogniem z luf." [13]
          Duet autorski Markowski-Jezierski skomponował jeszcze dwie powstańcze piosenki. Jedną z nich jest wyciskająca łzy z najtwardszych serc "Mała dziewczynka z AK" opowiadająca o rodzącej się na barykadzie miłości, która tam na barykadach została.

          Ta nasza miłość jest najdziwniejsza,
          Bo przyszła do nas z grzechotem salw,
          Bo nie wołana, a przyszła pierwsza,
          Gdy ulicami szedł wielki bal.

          Szła z nami wszędzie przez dni gorące,
          Gdy trotuary spływały krwią,
          Przez dni szalone, gwiaździste noce,
          Była piosenką, uśmiechem, łzą.

          Moja Mała Dziewczynko z AK,
          Przyznasz chyba, że to wielka była gra,
          Takie różne były końce naszych dróg
          I nie wierzę, bym Cię znowu ujrzeć mógł.
          Choć na dworze była jesień, u mnie wiosna,
          I bez trwogi, że dokoła płonął świat,
          Tak na wskroś Cię przecież wtedy chciałem poznać,
          Moja Mała Dziewczynko z AK.

          Nadzieją tchnęła, tak jak umiała,
          Kryła się z nami we wnękach bram,
          W ciasnych ulicach, mrocznych kanałach,
          Bo już się wielka kończyła gra.

          Kiedy się wszystko dla nas skończyło,
          Kiedy ostatni zamilkł Pe-eM,
          Na barykadzie została miłość,
          Razem z Twym sercem i żalem mym.

          Moja Mała Dziewczynko z AK,
          Przyznasz chyba, że to wielka była gra
          I tak różne były końce naszych dróg,
          Przecież ujrzeć Ciebie już nie będę mógł.
          Dziś na dworze szara jesień, u mnie jesień
          I ta trwoga, choć dokoła spłonął świat,
          Już mi Ciebie nic nie wróci, nie przyniesie,
          Moja Mała Dziewczynko z AK.
[11]

          Piosenka opublikowana została drukiem w 1952 roku w zbiorku czterech piosenek "Pieśni Polski Podziemnej", a następnie w drugim wydaniu z roku 1968. [16] Piosenka powstała miesiąc po kapitulacji Powstania. Obok nut znalazło się wyjaśnienie od autora i kompozytora, z którego wynika, że piosenką tą chcieli oni wyrazić hołd wszystkim dziewczętom powstańczej Warszawy, które jako bezbronne, bezimienne sanitariuszki-łączniczki, a niekiedy i z bronią w ręku jako szeregowi żołnierze na barykadach, brały udział w walce przeciw hitlerowskiemu okupantowi. Jak pisze cytowana już Małgorzata Piekarska piosenka o "Małej dziewczynce z AK", to - "pieśń, która w sposób niezwykle poetycki oddaje powstańczą rzeczywistość, krycie się w bramach, mroczne uliczki, chłodne kanały, którymi powstańcy poruszali się pomiędzy poszczególnymi dzielnicami." [14] Codzienne życie powstańców to, należało by dodać, również miłość.
          Piosenki powstańcze to nie tylko podniosłe hymny, mówiące o patriotyzmie, heroizmie, Bogu, życiu i śmierci, ale i wesołe, skoczne piosenki, podnoszące utrudzony naród na duchu, pokrzepiający serca, dające nadzieję. Wśród tych skocznych melodii na szczególną uwagę zasługuje utwór, który zyskał miano hymnu "Parasola", którego powstańczy szlak bojowy wiódł z Woli na Stare Miasto, - "Pałacyk Michla". "Słowa napisał dowódca jednej z drużyn I kompanii por. "Rafała", pchor. "Ziutek" - Józef Szczepański.
          Od 5 sierpnia batalion "Parasol" toczył zażarte walki w obronie ulicy Wolskiej. Poszczególne drużyny i kompanie obsadzały fabrykę Franaszka, Pałacyk Michla i zabudowania młynów Michlera. ""Ziutek" pisał piosenkę w czasie, gdy ze swą drużyną pełnił służbę na terenie Pałacyku Michla i stąd początkowe słowa. W połowie sierpnia zaprezentował całość swojej sympatii "Bożenie" oraz kilku innym powstańcom z batalionu, którzy jako tzw. ozdrowieńcy przebywali w punkcie sanitarnym przy ulicy Długiej u wylotu Kilińskiego. Tam też ustalono wspólnie kolejność poszczególnych zwrotek." [16] Piosenka zdobyła sobie ogromną popularność, gdyż rozpowszechniał ją wśród powstańców Warszawy - zwłaszcza w Śródmieściu - Mieczysław Fogg, który śpiewał ku pokrzepieniu serc, gdy walka cichła.
          Uznaną niemal za hymn powstańców piosenką są "Warszawskie dzieci". Redaktor "Sawa" - czyli Zygmunt Ziółek z "Roju" wspomina, że "utwór ten, adresowany bezpośrednio do ludu Warszawy, miał być sztandarową pieśnią powstańczą. Dlatego włożono dużo wysiłku, aby ją spopularyzować w szeregach żołnierskich Okręgu Warszawskiego." [16] Piosenka powstała w 1944 roku. Słowa napisał Stanisław Ryszard Dobrowolski pseudonim "Goliard", który notabene, choć był uczestnikiem Powstania Warszawskiego po wojnie został oficerem politycznym Ludowego Wojska Polskiego. Muzykę skomponował Andrzej Panufnik, który w latach 50-tych opuścił Polskę na stałe, w związku z czym władze PRL wydały obowiązujący do 1977 roku zakaz publikacji i wykonywania jego dzieł, między innymi "Warszawskich dzieci".
          Utwór ten miał być nadawany w programie konspiracyjnej "Błyskawicy" z tym zamiarem utrwalono ją płycie. Wydano również ulotkę zawierającą tekst i nuty. Po wyzwoleniu piosenka doczekała się liczniejszych publikacji. Pieśń zagrzewała do walki warszawiaków tymi oto słowami:

          Nie złamie wolnych żadna klęska,
          Nie strwoży śmiałych żaden trud -
          Pójdziemy razem do zwycięstwa,
          Gdy ramię w ramię stanie lud.

          Warszawskie dzieci, pójdziemy w bój,
          Za każdy kamień Twój, Stolico, damy krew!
          Warszawskie dzieci, pójdziemy w bój,
          Gdy padnie rozkaz Twój, poniesiem wrogom gniew!


          Powiśle, Wola i Mokotów,
          Ulica każda, każdy dom -
          Gdy padnie pierwszy strzał, bądź gotów,
          Jak w ręku Boga złoty grom.

          Warszawskie dzieci, pójdziemy w bój...

          Od piły, dłuta, młota, kielni -
          Stolico, synów swoich sław,
          Że stoją wraz przy Tobie wierni
          Na straży Twych żelaznych praw.

          Warszawskie dzieci, pójdziemy w bój...

          Poległym chwała, wolność żywym,
          Niech płynie w niebo dumny śpiew,
          Wierzymy, że nam Sprawiedliwy,
          Odpłaci za przelaną krew.

          Warszawskie dzieci, pójdziemy w bój...
[11]

          Jakże budujące to musiał być słowa, w tamtych strasznych dniach, kiedy śmierć czyhała z każdej strony.

          Jak już wspominałam piosenki śpiewane podczas okupacji, związane z powstaniem warszawskim powstały zarówno przed, również w trakcie trwania 63 dni krwawych walk, jak i po upadku heroicznego zrywu. Jedną z najbardziej wzruszających piosenek, napisanych w czasie walk jest utwór "Dziś idę walczyć Mamo", - ukazujący żal, smutek i troskę matki, której syn wyrusza na spotkanie z wrogiem. Nikt nie wie, czy powróci jeszcze w rodzinny próg, ale obowiązek wobec ojczyzny, nakazuje mu walczyć. Autorem słów tej piosenki jest wspominany już Józef Szczepański "Ziutek", początkowo słowa wyżej wymienionego utworu były wierszem, do którego dobrano muzykę. Wiersz ten poświecił autor swojej matce.
          Wzruszającym utworem jest również "Piosenka". Powstała, kiedy część batalionu "Odwet", po ciężkich walkach i po zbombardowaniu przez hitlerowców gmachu Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej, zajęła pozycje obronne przy ulicy Noakowskiego. [16] Sytuacja stawała się coraz bardziej beznadziejna, wszyscy znali już tragiczne losy chłopców z batalionu, którzy walczyli na Kolonii Staszica, niepokojem napawał brak broni i amunicji. Każdej chwili mógł nadejść koniec. "Wtedy to właśnie kpr. pchor. Janusz Kozłowski napisał słowa do melodii "Serce w plecaku", utrzymanej w tonacji minorowej. Kolegom zaśpiewał "Piosenkę" na kwaterze mieszczącej się w bloku przy ulicy Nowakowskiego 18." [16] Po upadku Powstania śpiewano ją wielokrotnie podczas różnych imprez w obozie jeńców w Sandbostel. Brzmi ona tak:

          Zasmuciła się piosenka,
          pośród zgliszcz i ruin płynie.
          Na ulicy granat pęka,
          pada chłopak przy dziewczynie.

          Ale słowa gonią dalej
          O dziewczynie i piosence,
          by znów w gruzy dom się zwalił
          i ktoś znowu ginął w męce.

          Leć melodio, leć najkrwawsza
          ulicami mej stolicy.
          Będziesz z nami już na zawsze
          nad Powstaniem dymem wisieć.

          Za dziewczynę ukochaną,
          za piosenkę tę jedyną,
          nie strach przeciw czołgom stanąć,
          nie tak trudno młodo ginąć.
[16]

          Bezpośrednio po upadku walk, gdy gasły już zgliszcza zniszczonego miasta, powstało kilka utworów, przepełnionych smutkiem i żalem, ale i nadzieją - nadzieją na lepsze jutro. Warto wśród nich przytoczyć: "Hej maszerujemy po obozie", utwór powstał w Stalagu IV B w tzw. przyobozowym szpitalu, w którym przebywały chore uczestniczki powstania - jak podaje Bogusława Karasińska. [16] Autorstwo słów jest zbiorowe, nieznanych z nazwisk por. "Aliny", "Bogny" i "Ciotki" ze zgrupowania Armii Krajowej "Kiliński". Za muzykę posłużył podkład znanej pieśni "Maszerują strzelcy maszerują..."
          W jednym z obozów znalazł się Stanisław Poznański - "Poźniak", dziennikarz i poeta. Przed wybuchem powstania redagował w Warszawie podziemne pismo "Głos Ojczyzny". Był to organ konspiracyjnego Polskiego Związku Zachodniego, przeznaczony głównie do kolportażu wśród Polaków wywiezionych do Rzeszy. W 1945 r., po uwolnieniu z obozu przez wojska alianckie, Stanisław Poznański niezwłocznie wznowił wydawanie gazety w Brunszwiku. Tu też opublikował zbiór "Pieśni polskie", w którym m. in. znalazł się również bezimienny utwór pt. "Hej, maszerujemy po obozie". 15] Słowa tej piosenki chyba najpełniej oddają losy uczestników powstania po kapitulacji "wiecznego miasta":

          Hej, maszerujemy po obozie,
          Druty tworzą tamę naszych dróg.
          Aż zabłysną nam wolności zorze,
          Wtedy do Warszawy prowadź Bóg.

          Nie nosim lampasów, lecz szary nasz strój,
          Nie nosim ni srebra, ni złota,
          Samotnie w śmiertelny ruszyliśmy bój,
          My Armii Krajowej piechota.

          Hej, maszerujemy po obozie...

          Samotna została Stolica wśród zgliszcz,
          A bomby, pociski ją zryły,
          W wędrówkę tułaczą musieliśmy iść,
          Na straży stanęły mogiły.
          W wędrówkę tułaczą musieliśmy iść,
          Na straży stanęły mogiły.

          Hej, maszerujemy po obozie...

          Aż kiedyś zahuczą nam surmy i spiż,
          Znów nową okryjem Cię sławą,
          Zaszumią sztandary, gdy wzniesiem je wzwyż,
          Warszawo! Warszawo! Warszawo!
[16]

          "Piosenka o mojej Warszawie" - jak podaje Leon Łochowski w śpiewniku "Pieśń ujdzie cało" - była śpiewana jeszcze przed wyzwoleniem i na gruzach miasta nieujarzmionego, które w ciągu dwustu lat przewodziło naszemu narodowi w walkach o godność i wolność. [11] Śpiewał ją znany warszawski piosenkarz, Mieczysław Fogg.
          Piosenki poświęcone powstaniu warszawskiemu, lub tematycznie z nim związane powstają po dziś dzień. Jeden z uczestników powstania napisał piosenkę "Marsz Chrobry II". Autor słów i muzyki to Leszek Kobyliński "Rewel." Piosenka przywołuje wspomnienia roku 1944, tragizm tamtych dni. Jednocześnie piosenka jest "lekcją historii dla wnuków" tych, którzy stanęli oko w oko z najeźdźcą:

          Dla nas "Poczta Dworcowa" to nie puste są słowa,
          To sześćdziesiąt powstańczych dni,
          A ulica Żelazna - to też sprawa jest jasna -
          Barykada co po nocach się śni.
          Dla nas dom kolejowy, to lecące w nas "krowy",
          Szwabski prezent z powstańczych dni.
          "Wodociągów Dyrekcja" to mój wnuku jest lekcja,
          By walczyć dzielnie nie żałując krwi.

          Posiwiały nam już włosy, pomarszczyła nam się twarz,
          I już dzieci nam wyrosły, i już wnuki bracie masz.
          Ale w sercach pozostała, w naszych myślach ciągle trwa,
          Wiara ojców i pradziadów, w nas - żołnierzach "Chrobry II".

          Bo nie tylko był "Parasol", "Zośka", "Miotła" czy też "Róg",
          Ale także nas z "Chrobrego" zapamiętał dobrze wróg.
          "Żelaznego", "Grzybowskiego", "Lecha" Wola dobrze zna
          I kompanię "Warszawiankę", co walczyła w "Chrobry II".

          Posiwiały nam już włosy, ...


          Pomimo, że od upadku powstania warszawskiego minęło już przeszło pół wieku a uczestnicy i świadkowie tamtych dni odchodzą z tego świata, piosenki powstańcze są nadal żywe, nadal w wielu z nas wywołują patriotyczne uczucia, są lekcją historii, bohaterstwa.
          Fenomenem jest polski crossoverowy zespół muzyczny Lao Che, założony przez byłych członków zespołu Koli w 1999 roku, w Płocku. Druga płyta Lao Che, Powstanie Warszawskie została wydana w marcu 2005 roku. Po wydaniu tego albumu zespół stał się znany. W lipcu tego samego roku, na zamówienie Muzeum Powstania Warszawskiego, nagrany został singel Czerniaków. W 2005, również na fali sukcesu Powstania Warszawskiego, grupa wystąpiła na Przystanku Woodstock. 5 maja 2006 ukazało się DVD Lao Che, Powstanie Warszawskie, na którym znalazł się materiał z koncertu w klubie Proxima w Warszawie, z marca 2006, materiał z koncertu w rocznicę powstania warszawskiego z 2005, klipy do utworów Koniec i Czerniaków oraz krótki film o Muzeum Powstania Warszawskiego.
          Co prawda piosenki zespołu Leo Che, nie są piosenkami powstańczymi, ale ich tematyka nawiązuje bezpośrednio do wydarzeń roku 1944. Można by zadać sobie pytanie - jak to się stało, że współczesny zespół Crossover (Crossover - to określenie stosowane do określenia gatunków muzycznych zespołów, które wykraczają poza standardowe ramy poszczególnych stylów), za tematykę swojej drugiej płyty obierze odległe i "przestarzałe" dla młodzieży - głównego odbiorcy zespołu - powstanie? Jednakże okazało się to przysłowiowym strzałem w dziesiątkę. Płyta rozeszła się na pniu.
          Płyta została wydana w 2005 roku, do nagrań użyto przede wszystkim starych mikrofonów pamiętających lata 60-te czy nawet lata 30-ste. Album został zatytułowany - zwyczajnie "Powstanie warszawskie" - bo przecież do niego bezpośrednio nawiązuje. "Powstanie Warszawskie" to płyta-słuchowisko złożona z 10 kompozycji, których najważniejszym zadaniem jest pokazanie poprzez dźwięki owego świata. Układ płyty oraz aranżacje utworów odpowiadają realiom historycznym, które miały bardzo duży wpływ na nasze tworzenie. Postarano się, aby scenariusz przedstawiał się dokładnie tak jak faktyczne zdarzenia owych dni. Wykonawcy Chcieli, aby słuchacze poczuli choć namiastkę tamtych emocji. Na płycie znalazły się utwory, których tytułów nie trzeba interpretować.

          "1939 / Przed Burzą" - ostatnie dni przed powstaniem warszawskim: stopniowe wycofywanie się niemieckich wojsk na zachód pod presją sowieckiego natarcia; Komenda Główna AK wydaje rozkaz rozpoczęcia powstania 1 sierpnia 1944 r. o "godzinie W" - 17.00.
          "Godzina W" - 1 sierpnia 1944 r.: łączniczki AK wyruszają z rozkazami rozpoczęcia walk; zmobilizowani powstańcy udają się na wyznaczone pozycje; do pierwszych potyczek powstańców z Niemcami dochodzi już wczesnym popołudniem.
          "Barykada" - pierwsza dekada sierpnia: walki pododdziałów batalionu Zośka na barykadach Woli; mimo heroicznej obrony powstańcy są zmuszeni wycofywać się do Starego Miasta.
          "Zrzuty" - połowa sierpnia; niewystarczające alianckie zrzuty broni i amunicji dla walczących powstańców; prośba ambasadora USA Harrimana, by amerykańskie samoloty po zrzuceniu zaopatrzenia dla walczącej Warszawy mogły lądować na sowieckich lotniskach, spotyka się z odmową Kremla.
          "Stare Miasto" - druga połowa sierpnia; ciągłe bombardowania lotnicze i artyleryjskie oraz ataki piechoty na Starówkę; nieudane próby powstańcze połączenia Żoliborza i Starego Miasta; ewakuacja dowództwa AK i władz cywilnych kanałem miejskim, biegnącym pod niemieckimi pozycjami, do Śródmieścia.
          "Przebicie do Śródmieścia" - 31 sierpnia; do Śródmieścia próbuje się przedostać przez niemieckie linie około 50-osobowa grupa z Kedywu KG AK. Udając żołnierzy niemieckich, oddział dowodzony przez Andrzeja Romockiego "Morro" osiąga barykady powstańcze w Śródmieściu.
          "Czerniaków" - połowa września; walki o utrzymanie kurczącego się przyczółka nad Wisłą; nieskuteczne próby wsparcia ze strony żołnierzy 1. Armii Berlinga.
          "Hitlerowcy" - ostatnia dekada września; oddziały niemieckiej 9. Armii nacierają na Mokotów, gdzie toczą się najbardziej intensywne walki.
          "Kanały" - ostatnia dekada września; oddziały powstańcze broniące Czerniakowa rozpoczynają ewakuację rannych kanałami na Mokotów; Niemcy zamykają kocioł wokół Mokotowa, północnego Żoliborza i Śródmieścia.
          "Koniec" - początek października; kapitulacja powstania warszawskiego. [10]

          Płyta to swoistego rodzaju lekcja historii dla młodego pokolenia, których bardzo często szkolne lekcje zwyczajnie nudzą.

          Innym zespołem muzycznych. Który wydał utwór poświęcony tematyce Powstania Warszawskiego jest szwedzka grupa muzyczna Sabaton, wykonująca muzykę z pogranicza Power i heavy metalu. Powstała ona w 1999 r. i jest uznawana za najlepszy szwedzki zespół hardrockowy.
          W 2008 r. zespół Sabaton wydał album Sztuka Wojenna, na którym znalazł się utwór opisujący bitwę pod Wizną w 1939 r., gdzie w dniach 7-10 września 1939 polscy obrońcy pod dowództwem kpt. Władysława Raginisa stoczyli bitwę z przeważającymi siłami niemieckimi, broniąc 4 fortów wchodzących w skład Twierdzy Osowiec. Bitwa została nazwana Polskimi Termopilami.
          W następnym, piątym, albumie zespołu Sabaton, Coat of Arms, znalazła się kompozycja "Uprising" poświęcona Powstaniu Warszawskiemu 1944. Teledysk do piosenki [17] został nagrany w 2009 roku w fabryce Norblina w Warszawie przy udziale historycznych grup rekonstrukcyjnych.
          Utwór został gorąco przyjęty przez polskich fanów zespołu.

          Piosenki powstańcze to nieodzowny składnik kultury naszego narodu. Trwale zapisały się w naszej narodowej tożsamości, przywołując wydarzenia z historii naszej ojczyzny.

          Jak już wspominałam teksty kultury to również film. W dobie dzisiejszej kinematografii, każdy temat jest dobrym na scenariusz filmowy. Również temat powstania warszawskiego pobudza reżyserów do tworzenia dzieł filmowych, w których obecne są echa wydarzeń roku 1944. Począwszy od października 1944 roku, od kapitulacji ostatnich oddziałów powstańczych, wielu ludzi, chciało opowiedzieć potomnym swoja historię, historię swojego miasta, miasta nieujarzmionego, które mimo gruzów wciąż żyło.
          Od końca lat 40-tych XX wieku zaczęły powstawać filmy traktujące o powstaniu. W roku 1947 powstał film muzyczny w reżyserii Leonarda Buczkowskiego, zatytułowany "Zakazane piosenki". Premiera filmu odbyła się w nowo otwartym kinie "Palladium." Akcja filmu obejmuje lata II wojny światowej od 1939 do 1945 roku. Głównym bohaterem scenariusza jest Roman Tokarski (Jerzy Duszyński), który wraz z siostrą Haliną (Danuta Szaflarską) i kolegami byli członkami organizacji podziemnej - przewozili broń i nielegalne wydawnictwa, brali udział w akcjach dywersyjnych i bojowych, walczyli w powstaniu warszawskim i w partyzantce. Roman zorganizował uliczna orkiestrę. "Bohaterem" filmu są również patriotyczne piosenki, które pomagały Polakom przetrwać okupacyjną codzienność. W role ulicznych śpiewaczek wcieliły się między innymi: Alina Janowska i Hanka Bielicka. Film powstał w czasach PRL, zatem cenzura dokonała pewnych zmian, jedna z nich to słowa jednej z piosenek brzmiące "odbudujem Polskę od morza do morza", które nakazano zmienić na "od gór aż do morza".
          W roku 1956 powstaje kolejny film, opowiadający perypetie warszawskich powstańców. Mowa oczywiście o "Kanale" Andrzeja Wajdy, będącym pierwszym sukcesem polskiego reżysera. Opowiada o ponurej powstańczej rzeczywistości i zniszczeniach poczynionych przez Niemców podczas II wojny światowej, ale nie to jest głównym tematem tej opowieści. Na wojennym tle możemy obserwować ludzkie dramaty. Film swoją wielkość zawdzięcza doskonałemu scenariuszowi Jerzego Stefana Stawińskiego, nie skupiającym się wyłącznie na wojnie, ale na jej emocjonalnym odbiciu wśród ludzi. Opinie dotyczące filmu od lat są podzielone, jedni uważają go za arcydzieło, inny zarzucają Wajdzie, pokazanie półprawdy, kłamstw, oszczerstw pod adresem Armii Krajowej.
          Jednakże recenzenci w jednym są zgodni - Wajda jako pierwszy pokazał światu, jak naprawdę wyglądała wojna wraz z jej największymi okropnościami. "Kanał", choć może wydawać się archaiczny, to tak naprawdę jest ponadczasowy, ukazuje uczucia powstańców i ostatnie chwile ich życia. Śmierć ze świadomością klęski staje się tak przytłaczająca, że aż nie do zniesienia. Nikt wcześniej nie potrafił tak sugestywnie oddać porażki, gdyż wówczas każdy koncentrował się na przedstawieniu zwycięstw i wywyższaniu ich ponad granice dobrego smaku, wszystko było sztuczne i propagandowe. "Kanał" złamał stereotyp i z niechcianego początkowo filmu antybohaterskiego zmienił się w kultowy obraz wywyższający to, co prawdziwe - heroizm i poświęcenie nawet dla sprawy teoretycznie przegranej. [6]
          Rozrachunek z mitologią Powstania - próba innego spojrzenia na ten temat, to film "Eroica", wyreżyserowany przez Andrzeja Munka, ze scenariuszem Jerzego Stefana Stawińskiego w 1957 roku. Film tworzą dwie nowele, których akcja rozgrywa się w czasie II wojny światowej. Bohaterem pierwszej jest Dzidziuś Górkiewicz (Edward Dziewoński). Gdy wybucha powstanie, w popłochu opuszcza stolicę. Wraca jednak do Warszawy. Akcja drugiej noweli rozgrywa się w niemieckim oflagu. Uwięzieni oficerowie czerpią otuchę z powtarzanej legendy o ucieczce porucznika Zawistowskiego. Tylko nieliczni wiedzą, że historia ta nie jest prawdziwa.
          Dla filmu "Kamienne niebo", wyreżyserowanym i ze scenariuszem Ewy i Czesława Petelskich, pierwowzorem była powieść pod tym samym tytułem Jerzego Krzysztonia. Film ukazuje tragedię pięciu osób - dozorczyni, złodziejaszek z przedmieścia, Maniuś, młoda dziewczyna Ewa, matka z córeczką i stary, ciężko chory profesor, zasypanych w piwnicy domu zbombardowanego podczas powstania. W obliczu groźby śmierci skazani na siebie ludzie przechodzą najcięższą próbę charakterów. Ich wysiłki wydostania się kończą się fiaskiem. Po dwóch dobach Maniuś przystępuje do kucia ściany. Matka myśli tylko o ratowaniu dziecka. Przedsiębiorcza dozorczyni załamuje się i doznaje szoku nerwowego. Stary profesor ślepnie. Ewę i Maniusia połączy prawdziwe uczucie. Maniusiowi udaje się przebić ścianę, ale tylko do sąsiedniej piwnicy. Nadawane sygnały pozostają bez odpowiedzi. W rolę Maniusia wcielił się Tadeusz Łomnicki. Ten obraz będący dramatem psychologicznym, w pełni oddaje to, co przeżywała ludność cywilna okupowanej Warszawy.
          Filmowych adaptacji doczekały się również utwory literackie "Kolumbowie rocznik 20" Romana Bratnego i "Pamiętnik z powstania warszawskiego" Mirona Białoszewskiego. "Kolumbowie" to serial na podstawie powieści Bratnego, uważanej przez krytyków za jedną z najlepszych, został wyreżyserowany przez Janusza Morgensterna. Opowiada o polskim ruchu oporu przeciw hitlerowskim okupantom, o młodzieży lat wojny, jej codziennym życiu i walce. Głównymi bohaterami są dwudziestoletni chłopcy, wplątani nagle w dramatyczną historię narodu i zmuszeni do podejmowania trudnych, nierzadko tragicznych decyzji. Z właściwą ich wiekowi fantazją, poświeceniem, ale i ze świadomością ogromu ryzyka i odpowiedzialności podejmują nierówną walkę z wrogiem. Początkowo jest ona spontaniczna. Z czasem przeradza się jednak w zorganizowaną i dokładnie planowaną działalność dywersyjną. Dzięki znakomitym kreacjom Jana Englerta, Władysława Kowalskiego i Jerzego Matałowskiego ich bohaterowie podbili współczesną widownię. Potrafili przemówić do niej językiem lat siedemdziesiątych, w niczym nie zubożając swej historycznej i literackiej wiarygodności.
          Stanisław Dygat tak charakteryzował ten fenomen na łamach "Ekranu": "Byłem wtedy młodzieżą i spotykałem się z Kolumbami. Z tymi "prawdziwymi" z epopei Bratnego i z filmu Morgensterna też. Nie było wtedy Niemena ani Brigitte Bardot. Ani beatu, ani autostopu, ani podróży międzyplanetarnych. Nie było swobody poruszania, ani swobody obyczajów, ani telewizji. Była godzina policyjna, łapanki i huk salw karabinowych. Ale Kolumbowie szli na śmierć dlatego, że tak bardzo kochali życie. Kochali je tak samo, jak kocha je młodzież dzisiejsza i starali się wykorzystać każdy urok, który mogło ofiarować. Pod tym względem nie różnili się od młodzieży dzisiejszej... Morgenstern odkrył w "Kolumbach" nowe i szerokie możliwości, jakie daje polskiemu filmowi tematyka okupacyjna. To nieprawda, że ludzie mają dosyć tej tematyki. Mają jej dosyć w wersji sfałszowanej." Innym odkryciem Morgensterna było ukazanie losów "Kolumbów" bez pseudopatriotycznego zadęcia i sztucznego patosu. Bez świadomości, że uczestniczą w wielkim dziejowym wydarzeniu i że po latach historia uczyni z nich bohaterów." [2]
          Również "Pamiętnik z powstania warszawskiego" Mirona Białoszewskiego doczekał się swojej ekranizacji. Jak sam tytuł wskazuje, utwór traktuje o powstaniu. Ekranizacja literackiej wizji Białoszewskiego to spektakl telewizyjny z 2004 roku, wyreżyserowany przez Marię Zmarz-Koczanowicz. Scenariusz spektaklu oparty bezpośrednio na tekście Białoszewskiego, opowiada o dwudziestodwuletnim studencie polonistyki tajnego uniwersytetu, który nie należy do żadnej zbrojnej, tajnej organizacji, nie walczy jak jego pobratymcy z bronią, w ręku, on walczy o przetrwanie. Walczył z głodem, pragnieniem i strachem.
          Powstanie warszawskie prezentowane było w różnym świetle, często z zakłamaną prawdą historyczną, film "Żołnierze wolności", na podstawie scenariusza Jurija Ozierowa i Oskara Kurhanowa. Przekaz kłamliwie prezentuje powstanie z radzickiego punktu widzenia. Film ukazał się w 1977 roku, udział w produkcji brały państwa bloku wschodniego z Rosją na czele - stąd zacieranie prawdy historycznej. Prawdziwie polskie w tym filmie to tylko nazwiska polskich aktorów. W złym świetle ukazany jest Tadeusz Bór-Komorowski, który pomimo tragicznej sytuacji Warszawy, odmawia, rzekomej pomocy ze strony Rosjan, nie podejmuje współpracy z ich wysłannikiem marszałkiem Rokossowskim.
          Jak sami widzimy filmów poruszających tematykę powstania jest wiele, nie sposób wszystkie je tutaj omówić. Na uwagę zasługuje jeszcze ekranizacja "Młodego warszawiaka zapisków z urodzin" Jerzego Stefana Stawińskiego, film ukazał się w 1980 roku pod nieco zmienionym tytułem "Urodziny młodego warszawiaka". Powstanie jest tutaj tłem dla miłości dwójki bohaterów Jurka i Teresy, którzy w piwnicy biorą ślub, wkrótce po tym wydarzeniu ona wyruszy do pracy jako łączniczka, przemierzająca kanały, on zaś ruszy do walki - niestety nigdy się już nie zobaczą.
          Jak już pisałam - filmy o powstaniu objęte były cenzurą, system panujący do lat 90-tych XX wieku w naszym kraju czuwał nad wszystkimi dziedzinami życia kulturalnego, żeby tylko skrywana blisko pół wieku historia Polski i Polaków nie ujrzała świtała dziennego.
          Owa cenzura nie ominęła filmu "Dzień czwarty" poświęconego Krzysztofowi Kamilowi Baczyńskiemu. Film ukazał się na szklanym ekranie w 1984 roku, scenarzystą i reżyserem była Ludmiła Niedbalska. W rolę Baczyńskiego wcielił się Krzysztof Pieczyński, natomiast w rolę jego żony - Barbary - Katarzyna Kozak. Ze scenariusza cenzura wycięła nazwisko Czesława Miłosza, który otrzymał w cztery lata wcześniej Literacka Nagrodę Nobla. Współcześnie możemy już oglądać pełną wersję filmu. Autorka ukazała rzeczywistość Powstania bez patosu i wzniosłej symboliki. Nawet heroizm dwudziestokilkuletnich żołnierzy wolny jest od - właściwej często młodości - egzaltacji. Nie znaczy to oczywiście, że "Dzień czwarty" jest filmem pozbawionym dramatyzmu.
          Nastał rok 1989 i upadła żelazna kurtyna. W roku 1992 na ekranach pojawia się film "Pierścionek z orłem w koronie", który ukazuje walkę nie tylko z niemieckim okupantem, ale i z radzieckim. "Film powstał na podstawie, napisanej w połowie lat sześćdziesiątych książki Aleksandra Ścibora-Rylskiego pod tytułem "Pierścionek z końskiego włosia"", [5] książka nie ukazała się rzecz jasna z powodów cenzuralnych, a jej maszynopis rzekomo zaginął. Po latach dotarł do niego Tadeusz Drewnowski i tym sposobem utwór trafił na półki księgarni. Książką zainteresował się Andrzej Wajda i na jego podstawie nakręcił film. [12]
          Film niezmiernie ważny w jego artystycznej biografii, ponieważ - zgodnie ze słowami reżysera - stanowiący pożegnanie ze "szkołą polską", nurtem rodzimej kinematografii, którego Wajda był współtwórcą ("Kanał", "Popiół i diament"). Jest nawet w "Pierścionku z orłem w koronie" scena, będąca swoistą parafrazą słynnego fragmentu "Popiołu i diamentu", kiedy Maciek Chełmicki zapala alkohol w kieliszkach na pamiątkę po zmarłych kolegach. W "Pierścionku..." jednak ma ona nieco inną wymowę. Odmienne też - wbrew Ściborowemu oryginałowi - jest zakończenie, zmienione zresztą pod wpływem m.in. reakcji publiczności na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, gdzie odbył się pierwszy pokaz utworu Wajdy. Reżyserowi udało się zaprosić do współpracy wielu znakomitych aktorów, którzy nie zawiedli mistrza i dali popis swych umiejętności. Spore wrażenie na krytykach zrobiły też początkowe wstrząsające sekwencje filmu, poświęcone dogorywającemu powstaniu warszawskiemu. [4]
          Film pokazuje ostatnie, październikowe dni 44 roku. Powstanie powoli dogasa, para młodych ludzi Marcin i Wiśka zostają rozdzielni. Ona trafia do jednego z obozów przejściowych, on ranny do szpitala niemieckiego w okolicach Warszawy. Major Steinert, przełożony Marcina odnajduje go i nawiązuje z nim kontakt i proponuje nową walkę, tym razem z okupantem radzieckim. Jednakże Marcin wierząc, że uda mu się porozumieć i odnaleźć w nowym reżimie, decyduje się na współpracę z władzą ludową.
          W roku 2002 na srebrnym ekranie pojawia się film Romana Polańskiego "Pianista". Film zdobył szerokie uznanie i zdobył wiele prestiżowych nagród - najważniejsze z nich Oscary - w trzech kategoriach. Jest to ekranizacja autentycznych wspomnień Władysława Szpilmana, wspomnienia obejmują okres II wojny wiwatowej, nie omijając wydarzeń 1944 roku. Kiedy wybucha powstanie Szpilman znajduje schronienie rujnowanej willi, nieświadom tego, że mieści się tam kwatera wojsk niemieckich. Zostaje nakryty przez niemieckiego kapitana Wilma Hosenfelda, który go przesłuchuje. Gdy Szpilman ujawnia, że jest pianistą, kapitan każe mu zagrać na znajdującym się tam fortepianie. Szpilman gra balladę g-moll Chopina. Wzruszony kapitan postanawia pomóc mu przeżyć.
          Echa powstania warszawskiego odnajdziemy również w nieco żartobliwym obrazie II wojny światowej, jakim jest serial "Czterej pancerni i pies" (reż. J. Przymanowski), oraz w produkcji "Dom" (reż. J. Łomnicki), "Jan Serce" (rez. R. Piwowarski), czy "W labiryncie" (reż. P. Karpiński). Wszędzie tam w mniejszym lub większym stopniu przebija się motyw powstania.

          Współcześnie powstały dwa spektakle telewizyjne, dla których kanwą scenariusza jest powstanie warszawskie. Pierwszy z nich to nowatorski projekt absolwentów Wydziału Reżyserii Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach pod kierunkiem Leszka Wosiewicza. Młodzi ludzie napisali scenariusze i wyreżyserowali poszczególne sceny, próbując oddać atmosferę towarzyszącą kolejnym dniom Powstania Warszawskiego. W warstwie fabularnej wykorzystali wybrane przez siebie z pamiętników i innych materiałów źródłowych zdarzenia, które wywarły na nich największe wrażenie.
          Drugi współczesny obraz "Do potomnego", to próba ukazania biografii poszczególnych przedstawicieli pokolenia Kolumbów- Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, Tadeusza Gajcego, Leona Strońskiego, Wacława Bojarskiego. Pracowali oni przede wszystkim w podziemnej prasie. Publikowali na łamach pisma "Sztuka i naród", tworząc tak zwany "Ruch Kulturowy".

          Dziś, na początku nowego tysiąclecia, temat powstania jest wciąż żywym atrakcyjnym materiałem na scenariusz filmowy. Świadczy o tym chociażby produkcja Tomasza Bagińskiego, która właśnie powstaje. Film zatytułowany roboczo "Hardkor 44", ma być opowieścią o schyłku lata 1944 roku. Do walczącej Warszawy Niemcy kierują oddział słynącego z okrucieństwa oberführera SS Wangera. Oszpecony na twarzy esesman ma zmieść stolicę Polski z powierzchni ziemi. Tymczasem po polskiej stronie barykad pojawia się tajemniczy Arnold. Przystojny żołnierz, który w 1939 roku zaginął bez śladu. Z praskich i wolskich cwaniaków, którzy próbują wyjść cało z walk, montuje ekipę. Razem z drobnymi przestępcami, kolaborantami i innymi typami spod ciemnej gwiazdy spróbuje zdobyć wojenne łupy, które zgromadził Wanger. Na warszawskich cwaniaków czeka jednak niespodzianka. Wanger ma asa w rękawie - na jego rozkaz czeka oddział cyborgów zbudowanych z metalu i organów najgorszych recydywistów, na jakich w obozach i więzieniach udało się trafić psychopatycznym niemieckim naukowcom. To z nimi zmierzyć się będzie musiała drużyna Arnolda. Bo tylko ona będzie mogła postawić się takiej sile, a przy okazji odkryć prawdę o sobie [1] - tak mówi o filmie producent i pomysłodawca Tomasz Bagiński.
          Co wyniknie z tej iście amerykańskiej produkcji przekonamy się, mam nadzieję, się już w 2012 roku. Twórcy filmu, jak i Muzeum Powstania Warszawskiego, uważają, że film Bagińskiego trafi nie tylko do pokolenia młodych Polaków, ale i do widza międzynarodowego.

          Powstanie warszawskie jest wciąż żywe, poprzez wymienione powyżej teksty kultury, ale również przez pewnego rodzaju "pomnik", jakim jest Muzeum Powstania Warszawskiego. To właśnie muzeum stanowi kanwę dla wydarzeń kulturalnych - koncertów, projekcji filmów, spektakli teatralnych, dzięki którym wydarzenie sprzed ponad 60 lat jest obecne w naszym życiu, pamiętamy o nim, oddajemy hołd tym, którzy walczyli o naszą wolność.
          Wypada wspomnieć chociażby w kilku słowach o cytowanym powyżej Muzeum. Jak czytamy w biuletynach poświęconych muzeum jest ono hołdem mieszkańców Warszawy składanym tym, którzy walczyli o wolność. O potrzebie powstania takiego muzeum rozmawiano już w latach pięćdziesiątych, jednakże ze względu na ówczesną polityczną sytuację naszego kraju, dyskusje te okazały się bezowocne.
          Dopiero po upadku staniu wojennego w 1983 roku powołano do życia odział przy Muzeum Historycznym Miasta Stołecznego Warszawy, które poświęcono tematyce 44 roku.
          "W latach 1984-1994 trwały przygotowania do budowy Muzeum Powstania Warszawskiego na ruinach Banku Polskiego, powstańczej reduty przy ulicy Bielańskiej. W 1984 roku prof. Janusz Durko, w owym czasie dyrektor Muzeum Historycznego m.st. Warszawy, zainicjował we współpracy ze Stowarzyszeniem Architektów Polskich konkurs na projekt Muzeum Powstania. W 1986 roku zwyciężył pomysł Konrada Kuczy-Kuczyńskiego, Andrzeja Miklaszewskiego i Zbigniewa Pawłowskiego. W 1994 odbyła się uroczystość wmurowania kamienia węgielnego pod budowę Muzeum, jednak z powodu niejasnych stosunków własnościowych gmachu przy Bielańskiej budowa się nie rozpoczęła.
          Sytuacja zmieniła się w 2002 roku, kiedy prezydentem Warszawy został Lech Kaczyński. Obiecał powstańcom, że Muzeum zostanie wybudowane na 60. rocznicę wybuchu powstania warszawskiego. W roku 2003 Jan Ołdakowski wspólnie z Pawłem Kowalem, Leną Dąbkowską-Cichocką i Joanną Bojarską opracowali koncepcję przyszłego Muzeum. W lipcu tego samego roku zapadły najważniejsze decyzje: powołano Pełnomocnika ds. Budowy Muzeum Powstania Warszawskiego (którym został Ołdakowski), przeznaczono na siedzibę Muzeum zabytkowy budynek dawnej Elektrowni Tramwajowej, powołano Radę Honorową i Radę Programową Muzeum Powstania Warszawskiego.
          W grudniu 2003 Rada Warszawy uchwaliła rezolucję dotyczącą ustanowienia nowej instytucji kultury - Muzeum Powstania Warszawskiego. Konkurs koncepcji architektonicznej, ogłoszony w sierpniu 2003, wygrał projekt architekta Wojciecha Obtułowicza, autora m.in. Polskiego Pawilonu Expo 2000 w Hanowerze. W konkursie na opracowanie koncepcji plastycznej ekspozycji zwyciężył zespół w składzie: Jarosław Kłaput, Dariusz Kunowski, Mirosław Nizio. Prace rozpoczęły się w kwietniu 2004 i w ciągu następnych czterech miesięcy prowadzone były na trzy zmiany, 24 godziny na dobę."
[3]
          Muzeum Powstania Warszawskiego zostało otwarte 31 lipca 2004 r., w przedzień 60 rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego przez ówczesnego Prezydenta m.st. Warszawy Lecha Kaczyńskiego. Przez ponad 5 lat swojej działalności odwiedziło je prawie 2.700.000 gości z czego ponad 574.000 w roku 2010.

Anna Górzyńska


          Bibliografia
          1. T. Bagiński, Hardkor 44 - kolejne szkice i pierwsze informacje o fabule, "Opium" 2009
          2. S. Dygat "Ekran" [w:] http://historiaimedia.org/2007/07/31/powstanie-warszawskie-w-filmie
          3. Historia Muzeum Powstania Warszawskiego [w:] www.1944.pl
          4. B. Janicka, Żegnaj szkoło, "Film", nr 13, 1993 r.
          5. Z. Jarosiński, Powstanie warszawskie w literaturze pięknej [w:] Z. Mańkowski, Powstanie warszawskie w literaturze i historiografii, Instytut Badań Literackich, Warszawa 1996
          6. "Kanał", Recenzja na Film.Web, www.filmweb.pl/f1117/Kanał,1956
          7. M. Konopnicka, Rota [w:], Antologia poezji polskiej od średniowiecza do współczesności, SARA, Warszawa 2001
          8. K. Krahelska [w:] Encyklopedia PWN, PWN, Warszawa 1990
          9. Halina Krahelska, Opowieść o zwyczajnej dziewczynie, Harcerskie Horyzonty, Warszawa 1957
          10. Leo Che, Album "Powstanie warszawskie" - oficjalna strona zespołu - www.laoche.art.pl
          11. Łochowski Leon, Korniewski Wiesław, Pieśń ujdzie cało..., Oddział Kultury Departamentu Wychowania Wojska Polskiego, Centralny Ośrodek Metodyczny Domu Wojska Polskiego, Warszawa 1992
          12. M. Miodek, Nowy Wajda, "Film", nr 21 1992 r.
          13. Mój śpiewnik powstańczy.(Nie) zakazane piosenki., dodatek do wydania "Gazety Wyborczej" , 1 sierpnia 2009r.
          14. M. Piekarska, Piosenki powstańcze, "Mieszkaniec 2006"; http://www.piekarska.net/?cat=72&sub=55&art=442
          15. Poznański Stanisław, Pieśni Polski. Brunszwik, Głos Ojczyzny, Warszawa 1945
          16. Szewera Tadeusz, Straszyński Olgierd, Niech wiatr ją poniesie, Antologia pieśni z lat 1939-1945, Wydawnictwo Łódzkie, Łódź 1975
          17. Uprising, utwór grupy Sabatom, 2009, http://www.dailymotion.pl/video/xeav0h_sabaton-uprising-oficjalna-wersja-n_music


Copyright © 2010 SPPW1944. Wszelkie prawa zastrzeżone.