Defilady powstańcze
"Alejami z paradą
Największa
Samozwańcza
Wątpliwa "Zośki"?
Niepewna Mokotowska
O Żoliborzu, Śródmieściu i Powiślu cisza
Ostatnia - kapitulacyjna
Jeszcze jedna defilada
Alejami z paradą ...
opracowanie: Radosław Kieryłowicz Copyright © 2008 SPPW1944. Wszelkie prawa zastrzeżone.
będziem szli defiladą ..."
(Józef Szczepański "Ziutek" "Parasola piosenka szturmowa")
Podczas Powstania Warszawskiego nie często była okazja do świętowania, a już na pewno nie takiego, które danej chwili angażowało pokaźną część jego uczestników. Jednakże kilka takich zdarzeń miało miejsce i warto by tu je dla porządku odnotować. Powstańcze defilady, bo o nich tu mowa, odbywały się w pierwszym okresie trwania powstania, kiedy duże połacie miasta znajdowały się w rękach powstańców, a względny spokój, tj. brak ostrzału artyleryjskiego i bombardowań lotniczych umożliwiał podejmowanie takich akcji.
Powstańcy z bronią, plutonami, czwórkami przemaszerowali od strony ul. Miodowej w kierunku ul. Freta przed dowódcami stojącymi na chodniku. (Adam Borkiewicz "Powstanie Warszawskie 1944" PAX Warszawa 1964, str. 134).
Archiwalna dokumentacja fotograficzna obejmuje zdjęcie z mszy św. oraz z przemarszu oddziałów wojskowych. Natomiast na stronie internetowej ordynariatu polowego WP, znajduje się informacja, że msza św. w kościele garnizonowym odbyła się po defiladzie.

Pl. Krasińskich, obecnie ulica. Kiedyś był to olbrzymi plac, zajęty w części centralnej przez spory zieleniec. Ruch odbywał się po obu stronach zieleńca, tu również znajdowała się pętla linii tramwajowej. Po lewej stronie nie ma pałacu Badeniego, który został wyburzony po 1945 r.

Ul. Długa, miejsce defilady 6 sierpnia 1944 r. przed Kościołem Garnizonowym.

Miejsce defilady na Czerniakowie 6 sierpnia 1944 r. Ten odcinek ul. Solec aż do kościoła Trynitarzy jest dziś włączony do Wisłostrady i jako osobna ulica nie istnieje.

Przypuszczalny wylot ul. Mącznej przy ul. Solec, dziś zajęty przez wiaduk "ślimaka" dla samochodów jadących z kierunku wschodniego na południe. Obok końcowy odcinek niegdysiejszej ul. Solec przed wejściem jej w ulicę Czerniakowską na wysokości środkowej części dzisiejszego Torwaru.

Być może miejsce "wątpliwej" defilady "Zośki". Widok ul. Długiej od Miodowej w kierunku Bielańskiej; w prawym dolnym rogu widać wylot ul. Barokowej. Obok widok ul. Długiej w kierunku ul. Freta, zrobione od strony wyloty ul. Barokowej. Ul. Długa, przed skrzyżowaniem z Miodową w czasie Powstania zamknięta była barykadą.

Wylot ul. Lwowskiej, przy którym stała barykada zamykająca ją od strony pl. Politechniki i terenu zajętego przez Niemców. Obok ul. Noakowskiego, którą też zamykała barykada. Od 18 sierpnia 1944 ul. Noakowskiego, po zajęciu Politechniki przez Niemców, była linią frontu.

Oddziały powstańcze wychodzą do niewoli 2 października 1944 r.

Zbieg ulic Śniadeckich, Nowowiejskiej i Polnej przy pl. Politechniki. Na zdjęciu archiwalnym widać wysoki budynek, który stał na miejscu obecnego. Ul. Nowowiejska została po wojnie poszerzona o ok. 5-10 m. w kierunku południowym.

Odcinek ul. Nowowiejskiej, niegdyś 6 Sierpnia pomiędzy terenem Politechniki z szpitalem wojskowym - starymi budynkami. Droga wymarszu do niewoli oddziałów ze Śródmieścia Południowego.
5 października przy rozebranej barykadzie zamykającej wylot ul. Śniadeckich od strony pl. Politechniki pojawił się Wódz Naczelny Gen. dyw. Tadeusz Komorowski "Bór" wraz z innymi oficerami udający się do niewoli niemieckiej. Został powitany przez Gen. Bryg. Antoniego Chruściela "Montera" i ul. 6 sierpnia poszedł w kierunku pomnika Sapera, stojącego przy ul. Topolowej (dziś Chałubińskiego). Przed pomnikiem Sapera oczekiwał na niego pluton Ochrony Sztabu Komendy Głównej AK pod dow. por. Stefana Bałuka "Kubusia".

Miejsce, w którym stał niegdyś pomnik Sapera u zbiegu ul. 6 Sierpnia (dziś ul. Nowowiejskiej) i ul. Topolowej (dziś ul. Chałubińskiego).
Po powitaniu gen. "Bora" przez mjr. Fischera - wysłannika gen. Ericha von dem Bacha-Żelewskiego pluton oddał honory swemu dowódcy, a następnie złożył broń. Przez barykadę przy ul;. Śniadeckich maszerowały oddziały 72 pułku piechoty.

Ul. Nowowiejska, niegdyś 6 Sierpnia. Odcinek przy pl. Politechniki. Miejsce defilady po kapitulacji oddziałów ze Śródmieścia Południowego, żegnanych przez dowódcę Powstanie Warszawskiego gen. Antoniego Chruściela "Montera".

Obok wylot ul. Śniadeckich przy pl. Politechniki. Przed zachowanym budynkiem stał prawdopodobnie przyjmujący defiladę gen. "Monter".
Żegnane przez gen. "Montera" i szefa sztabu Tadeusza Pełczyńskiego "Grzegorza", Z kolumną tą szli do niewoli m.in. gen. Kossakowski, Prut-Sawicki, Łaszcz-Skroczyński. Kolumna z bronią przemaszerowała do pomnika Sapera, gdzie rozpoczęło się składanie broni.
Batalion osłonowy wymaszerował z Warszawy 9 października.
(Adam Borkiewicz "Powstanie Warszawskie 1944" PAX Warszawa 1964, str. 567, 570-571).
Oddziały powstańcze i ludność cywilna opuściły Warszawę do 5 października 1944 r. Kompanie osłonowe pozostały w mieście do 9 października.
Tego dnia na pl. Politechniki żołnierze kompanii osłonowych złożyli broń udając się do niewoli śladem swoich kolegów. Ze względu na honorowe warunki kapitulacji jako ostatni oddział wychodzący z Warszawy mieli oni możliwość wyjścia w zwartym szyku z flagą narodową i białą bronią. Na czele kompanii D szedł poczet sztandarowy z biało-czerwoną flagą, potem 10-osobowa grupa uzbrojona w szable, kordziki i bagnety, potem reszta oddziału. Była to faktycznie ostatnia defilada powstańców. Niestety defilowali oni nie przed swoimi dowódcami ale przed Niemcami.
Oddział trafił do niewoli do obozu w Mühlbergu. Po przyjeździe dowództwo obozu poprosiło aby flaga i biała broń została złożona do depozytu. Przy przewożeniu do następnego obozu w Altengrabow depozyt ku zaskoczeniu jeńców został im zwrócony.
Po przyjeździe kompania została ustawiona w szeregu na zbiórce. Na czele stał poczet z flagą i grupa z białą bronią. Komendant obozu, starszy oficer, chyba jeszcze z I wojny światowej, inwalida z laseczką w ręku, przywitał jeńców. W czasie powitania jeden z podoficerów niemieckich podbiegł do jednego z jeńców i zaczął szarpać jego bagnet. Krzyczał: "Deutsche Waffe" i chciał mu wyrwać broń. Bagnet był faktycznie niemiecki ale jego posiadacz absolutnie nie miał ochoty z nim się rozstać. Komendant odwołał niemieckiego podoficera i przed frontem kompanii obrugał go w straszny sposób, każąc mu potem odmaszerować. Jeńcy zostali potem przeproszeni za ten incydent. Brzmi to dość niewiarygodnie, ale był to starszy oficer, który wiedział że istnieje konwencja genewska i zachował się przyzwoicie.

15 sierpnia 2007 r. Alejami Ujazdowskimi ruszyła wielka parada wojskowa. Wśród sztandarów niesionych na czele maszerujących kolumn niesiono między innymi sztandary formacji powstańczych.
(Zdjęcia parady autorstwa kibiców Legii Warszawa z grupy OFMC).
redakcja: Maciej Janaszek-Seydlitz