Powstańcze relacje świadków

Powstańcze wspomnienia Janusza Gundermana

Prolog





Janusz Gunderman,
ur. 24.11.1926 w Poznaniu
kapral NOW i Armii Krajowej
ps. "2671", "Janusz"
batalion "Gustaw-Harnaś"
kompania "Aniela"
nr jen. 140334





         PROLOG - OKRES DO POWSTANIA

         Urodziłem się 24.11.1926 r. w Poznaniu w dzielnicy Jeżyce. Byłem najmłodszym dzieckiem Kazimierza Gundermana i Wandy z d. Wolińskiej (jej ojciec, mec. Adam Woliński był obrońcą w procesie "Dzieci Wrzesińskich" w okresie zaborów). Miałem dwie starsze siostry Barbarę i Aleksandrę. Przed wybuchem wojny ukończyłem 6 klasę szkoły powszechnej (gdzie należałem do drużyny harcerskiej) i zdałem do gimnazjum. W momencie wybuchu II wojny światowej miałem 13 lat.
         01.09.1939 r. - Poznań - moje rodzinne miasto. Tu zastaje mnie wojna. Ojciec wysyła nas tj. Mamę, moje 2 starsze siostry i mnie do Warszawy, a sam, bezskutecznie stara się zgłosić na ochotnika do wojska, wędrując na rowerze aż pod Warszawę. Wyjeżdżamy o świcie po pierwszym bombardowaniu. Pod Kutnem uciekamy w pole przed bombardowaniem. Ostatecznie dojeżdżamy do Radości pod Warszawą i tam pozostajemy do końca walk.
         Kilkudniowy powrót do Poznania kończy naszą pierwszą epopeję. Poznań zostaje włączony do Reichu i rozpoczyna się akcja usuwania z niego Polaków. Zimą 1940 r. zostajemy wysiedleni z mieszkania w ciągu 15 min. Po raz pierwszy zaczęło się to odbywać w ciągu dnia. Dotychczas bywało to wieczorami ok. godz.22.00-23.00 kiedy oczekiwaliśmy codziennie spakowani na wywózkę. Tym razem odbyło się to w południe, w czasie obiadu, kiedy wszystko było rozpakowane. W panice wyrzucaliśmy wszystko na tylne schody, a następnie udaliśmy się do krewnych, którzy przyjęli nas pod swój dach.
         W pierwsze Święto Wielkanocy wyjechaliśmy do Warszawy, mając fałszywe przepustki załatwione przez Ojca. W związku z tym nie obyło się bez strachu, ale ostatecznie ,,wylądowaliśmy" szczęśliwie u Rodziny prosto przy stole wielkanocnym. Po pewnych perturbacjach zamieszkaliśmy na Dolnym Żoliborzu przy ul. Dygasińskiego 20.
         W latach 1940-41 chodziłem do 7 klasy Szkoły Powszechnej, (przed wojną ukończyłem 6 klas prywatnej Szkoły Powszechnej i zdałem do Państwowego Gimnazjum i Liceum im. Karola Marcinkowskiego), a później do wiosny 1943 uczęszczałem do Gimnazjum Mechanicznego na Mokotowie. Przejazd przez całe miasto, w tym przez Getto, w czasie licznych wówczas łapanek, stał się tak niebezpieczny, że nie ukończyłem 2-giej klasy. Do wybuchu Powstania przerobiłem na tajnych kompletach 3 klasy Gimnazjum Ogólnokształcącego.
         Działalność konspiracyjną rozpocząłem w marcu 1941 r. Jednym z miejsc gdzie organizowała się konspiracja były tajne komplety, gdzie młodzież spotykała się nie tylko po to aby się uczyć, ale również by działać na rzecz niepodległości Polski. Nie jestem pewny, kto wprowadził mnie w szeregi Hufców Polskich, a później Narodowej Organizacji Wojskowej (podporządkowanej dowództwu AK). Mógł to być mój przyjaciel, rówieśnik, Cezary ,,Czarek'' Kiliman, który był moim drużynowym (wtedy już podchorążym) w czasie Powstania, a później towarzyszem niewoli aż do uwolnienia. Utrzymywaliśmy ze sobą kontakt, aż do Jego śmierci, pomimo tego, że ja mieszkałem w Poznaniu, a On w Warszawie. W konspiracji przechodziliśmy szkolenie z obsługi broni, terenoznawstwa, topografii, orientacji, co wiązało się również z ćwiczeniami w terenie, a także zapoznawano nas z zadaniami jakie czekają nas w odrodzonej Polsce. Ciekawym fragmentem naszej działalności, jako jeszcze młodych chłopaków była obserwacja wojsk niemieckich udających się na front wschodni po wybuchu wojny niemiecko-sowieckiej w 1941 r. Otóż mieliśmy dyżury na pl. Wilsona, gdzie naszym zadaniem było dokładne inwentaryzowanie wszystkich drogowskazów niemieckich, oraz identyfikacja jednostek wojskowych udających się na front. Wbrew pozorom nie było to zajęcie bezpieczne. Szkice i notatki przekazywaliśmy naszemu dowództwu. Czytając po wojnie relacje o pracach wywiadu, stwierdziłem z zaskoczeniem, że nawet tak drobne informacje były rejestrowane i w połączeniu z innymi, wykorzystywane przy podejmowaniu decyzji.
         W NOW obowiązywały pseudonimy numeryczne. Moimi były kolejno "212" i "2671".
         W Powstaniu była pod tym względem dowolność, przyjąłem więc pseudonim od imienia "Janusz".
         Wybuch Powstania przerwał nie tylko moją naukę, ale także szkolenie wojskowe.


Na ćwiczeniach

         Na koniec chciałbym wspomnieć o zaangażowaniu naszej Rodziny w walce z okupantem. Ojciec o ile się domyślam,(bo nigdy się nie zwierzał ze względów bezpieczeństwa) działał w organizacji przygotowującej kadry dla odrodzonej Polski (,,Ojczyzna" ?), siostry należały do I Pułku Szwoleżerów i walczyły w Powstaniu na Czerniakowie, natomiast Mama, na której głowie spoczywał cały dom, została w czasie Powstania wywieziona do Ravensbrück i tam zaginęła bez wieści w czasie ewakuacji obozu.

    
Legitymacja AK




Janusz Gunderman


       Janusz Gunderman,
ur. 24.11.1926 w Poznaniu
kapral NOW i Armii Krajowej
ps. "2671", "Janusz"
batalion "Gustaw-Harnaś"
kompania "Aniela"
nr jen. 140334





Copyright © 2005 Maciej Janaszek-Seydlitz. Wszelkie prawa zastrzeżone.